Wielkość tekstu:

Pamiętniki królewny Glorianny

16.10.1405

Ostatniej nocy po raz pierwszy spotkałam kogoś tak niezwykłego. Wszedł do mojej sypialni przez okno. Jak w baśni, gdzie królewicz próbuje uwolnić królewnę z wieży. Byłam czujna, od ostatnich kilku dni czułam się obserwowana i miałam rację. Udawałam, że śpię, a gdy poczułam jego obecność dostatecznie blisko, dobyłam sztyletu spod poduszki i zamachnęłam się celując w jego szyję. Nie pamiętam dokładnie jak uniknął ostrza, ale na pewno zrobił to pełnym gracji ruchem. Nigdy wcześniej nie widziałam skrytobójcy, jedynie o nich słyszałam. Sama nie jestem pewna jak to właściwie się stało, że nie rzuciliśmy się sobie do gardeł. Może oboje byliśmy zbyt zaskoczeni. Wciąż mi imponuje, że był w stanie dostać się do moich komnat. Muszę przyznać, że jest w tym mężczyźnie coś intrygującego. Powinnam poinformować gwardię, jednak wtedy stracę nadzieję, że wejdzie jeszcze raz przez moje okno. Chciałabym poznać jego imię.

 

20.10.1405

Jego imię brzmi Havren. Zdradził mi je. Tym razem był o wiele bardziej ostrożny. Odczekał kilka dni do kolejnej próby wejścia do moich komnat. Pewnie spodziewał się alarmu o skrytobójcy. Czekałam na niego przez ostatnie dni. Byłam gotowa. Gdy tylko wszedł, przystawiłam mu ostrze do gardła i spytałam kim jest i czego chce, ale przechytrzył mnie. Odpowiedział, jednak zaraz potem wyciągnął nóż z rękawa. Nie spodziewałam się tego i prawdopodobnie wydałam cichy dźwięk. Natychmiast zasłonił mi usta, ale najwyraźniej Sophia, która miała wartę nas usłyszała. Havren (podoba mi się sposób pisania jego imienia), szybko mnie puścił i rzucił się do ucieczki. Sophia otworzyła drzwi a ja, zasłaniając plecami okno, zapewniłam ją, że po prostu się potknęłam w ciemności.

 

22.10.1405

Havren znów się pojawił. Chciał wiedzieć dlaczego wtedy go nie wydałam, a nawet mu pomogłam. Sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie i teraz jak nad tym myślę, dalej nie wiem. Możliwe, że ta sytuacja dawała mi poczucie niezależności i adrenaliny. Mogę zginąć, jeśli popełnię błąd, ale właśnie to jest takie ekscytujące. Chciałabym się kogoś poradzić. Theran na pewno by mnie wysłuchała. Zawsze to robiła, gdy byłyśmy młodsze. Do tego miała narzeczonego (przyjmij Leistungu jego duszę). Baldavier na pewno starałby się mi pomóc, jednak nie kojarzę, żeby był w jakiejkolwiek relacji w swoim życiu. To było niemiłe, nie powinnam tak pisać. Sama nie mam doświadczenia. Niech już przyjdzie Havren.

 

03.11.1405

Przez dłuższy czas nie miałam nawet chwili, żeby zapisać swoje myśli. Przez ostatnie trzy tygodnie Widziałam Havrena tylko cztery razy. Na razie się do mnie nie zbliżył, wie już, że nie jestem łatwym celem. Gdy spytałam go dlaczego nie rzuci we mnie nożem skoro dostał na mnie zlecenie, powiedział mniej więcej “fascynujesz mnie i chciałbym zobaczyć co będzie dalej”. Przynajmniej tak to zapamiętałam. Na razie nasze spotkania wyglądają tak, że ja stoję ze sztyletem w dłoni przy łóżku, żeby w razie czego móc się bronić lub schować za filarem, a on stoi przy oknie. Pewnie, żeby szybko uciec w razie konieczności. Nie rozmawiamy prawie w ogóle. Bardziej czekamy na jakiś błąd drugiego. Jednak zdarza nam się wymienić parę słów. Zdradził mi, że nie mógł powiedzieć mi swoje imię, ponieważ jest znany tylko z nazwiska. Nigdy z imienia. Zapytałam, więc o jego nazwisko, ale nie odpowiedział. SKANDAL! Przez całe moje życie tylko Theran potraktowała mnie w podobny sposób. Co ten mężczyzna sobie wyobraża!? Następnym razem gdy się pojawi zawołam straż.

 

04.12.1405

Zaczęliśmy jeszcze więcej rozmawiać. Wczoraj wróciliśmy do naszej dyskusji przed trzech dni. Naprawdę mu współczuję. Nie to miałam na myśli. To bardziej zrozumienie. Wiem, że Bolyern robi wiele złego. Mnie też się to niepodoba, ale tak już jest. Chciałabym kiedyś zobaczyć bliznę, o której mi wspomniał. Doceniam jak wielkim zaufaniem zaczął mnie obdarzać. Mam nadzieję, że jest przystojny. To nie ma znaczenia jak wygląda. Na pewno jest przystojny. Przynajmniej wnioskuję tak po głosie. Jest głęboki i słychać u niego ardenmarski akcent. To naprawdę urocze. Powinnam przestać tyle kreślić. Preceptora Kurrent na pewno, by mnie za to zbiła. Mam kolejny powód, że były ukrywać ten pamiętnik. Tak naprawdę to dwa dodatkowe, bo inaczej wyjdzie, że Havren odwiedza mnie nocami.

 

14.02.1406

Zobaczyłam jego twarz! Jest nawet przystojniejszy niż sobie wyobrażałam. Niesamowicie czarne włosy do ramion, ciemne oczy, szczupła twarz, nos o bardzo ładnym kształcie (to że jest krzywy po wielokrotnych złamaniach dodaje mu uroku). Nawet jego blizna nie jest taka brzydka jak mówił. Przyznaję, myślałam, że będzie mniejsza, ale nie przeszkadza mi to. Jest inteligentny, przystojny i z dobrego rodu (wicehrabia). Może gdybym wybłagała ojca to pozwoliłby mi za niego wyjść. Oczywiście znamy się krótko i gdy się poznaliśmy to prawie zabiliśmy się nawzajem, ale naprawdę dobrze się dogadujemy. Od miesiąca już podchodzi do mnie i siada na podłodze przed moim łóżkiem. Zaczęliśmy sobie ufać. W końcu dlatego odsłonił swoją twarz. Co prawda, wciąż oboje trzymamy ostrza na wszelki wypadek, ale to nic nie zmienia.

 

28.02.1406

Dzisiaj powiedział mi dlaczego byłam jego zleceniem. Powiedział mi to, gdy zaproponowałam mu pomysł ze ślubem. Został wysłany, bo mój ojciec kazał wracać Theran. Gdy ona wróci mam wyjechać do d’Arquen, poślubić króla. To takie niesprawiedliwe. Ledwo powstrzymałam łzy, gdy to usłyszałam. Widziałam w oczach Havrena, że chce do mnie podejść. Pozwoliłam mu, ale nie dotknął mnie. Po prostu stanął bliżej, więc sama się do niego przytuliłam. Teraz rozumiem, że powinnam była spytać go o zgodę. Cały się spiął i zadrżał. Wtedy myślałam, że były to pozytywne dreszcze, ale teraz wiem, że nie. Naprawdę będę musiała go przeprosić.

 

15.03.1406

Jestem naiwna. Nasz związek jest skazany na zagładę.

 

23.05.1406

Powiedziałam mu, że jeśli moja śmierć ma powstrzymać rozlew krwi, powinien mnie zabić. Nie zgodził się. Nie chcę być księżniczką. Nie chcę więcej rozlewu krwi. Nie chcę wojen, w których ludzie tracą rodziny, domy i są zmuszani do zostania skrytobójcami, żeby przetrwać. Czuję się winna za każdą jego bliznę. Gdyby nie Bolyern, byłby szczęśliwy. Tym razem sam mnie przytulił. Przywykł do mojego dotyku. Może Theran mi pomoże?

 

24.08.1406

W końcu znalazłam czas, żeby coś napisać. Od kilku dni jedziemy z Theran na południe. Coś jest nie tak. Coś jest bardzo nie tak. Nie rozumiem dlaczego ten koń się nie męczy. To niemożliwe, żeby nie odczuwał zmęczenia. Przyjrzałam mu się i zauważyłam, że prawie nie je. Theran też zachowuje się dziwnie. Nie patrzy na mnie i nie rozmawia ze mną. Jakbym była martwa. Nie mogę uciec. Ten koń nawet nie sypia. Mam nadzieję, że to tylko moja wyobraźnia. Mam nadzieję, że to tylko moja wyobraźnia. To tylko moja wyobraźniaT҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉T҉o҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉C҉h҉c҉ę҉,҉ ҉ż҉e҉b҉y҉ ҉t҉o҉ ҉b҉y҉ł҉a҉ ҉t҉y҉l҉k҉o҉ ҉m҉o҉j҉a҉ ҉w҉y҉o҉b҉r҉a҉ź҉n҉i҉a҉.

Theran