Krew.
Jest wszędzie. Zalewa marmurowe posadzki, wnika w tkaniny, spływa po ostrzach.
Powietrze przesycone jest żelazistym odorem śmierci, a wrzaski konających rozdzierają noc. Nie ma ucieczki. Nie ma ratunku. Zamach się rozpoczął.
Król Imeon walczy jak opętany, ale nawet on wie, że to nierówna walka. Wciąż jeszcze stoi, wciąż unosi miecz, wciąż broni tego, co mu najdroższe. Jego córka płacze w ramionach matki, gdy wokół nich padają kolejni. Ostrza błyskają, ciała osuwają się w bezwładzie, a śmierć zbiera swoje żniwo.
Imeon nie walczy o tron. Walczy o rodzinę.
Ale nawet najpotężniejszy wojownik ma swoje granice.
W końcu staje twarzą w twarz z tym, którego niegdyś nazywał bratem. Ich spojrzenia się spotykają, a w ciemnych oczach przeciwnika czai się coś mrocznego coś, czego Imeon nie dostrzegał wcześniej. Zdrada pachnie krwią i dymem.
Miecz unosi się w górę.
Walka ustaje, gdy dowódca napastników osuwa się na kolana, czekając na ostateczny cios. Lecz ten nie nadchodzi. Zamiast tego zapada cisza, ciężka i lodowata jak śmierć.
-Wynoście się.
Głos króla jest zimny jak stal.
– Zostajecie wygnani z królestwa Aurion. Nigdy więcej nie postawicie tu stopy.-spogląda przez ramię, upewniając się, że jego ukochana i dziecko wciąż żyją.-A jeśli złamiecie warunki wygnania… spotka was los gorszy niż śmierć.
Noc pochłania sylwetki odchodzących. Mury Aurionu zamykają się za ludem Noctora, skazując ich na zapomnienie.
Lecz król popełnił błąd.
Nie przewidział jednego.
Losu.
Nie można go oszukać. Nie można przed nim uciec.
A przepowiednia była jasna:
Z krwi wrogów dwoje się zrodzi jedno w chłopięcej postaci, drugie w dziewczęcej krasie.
Dwa rody, rozdzielone gniewem, splotą się na nowo,lecz nim tron pod ich dłonią zadrży,serca ich jak ostrza krzyżować się będą.
Lecz chłopiec, co brzemieniem przeszłości obciążony,
przysięgę lojalności na ustach złoży,a w sercu skryje cień zdrady.
Gdy nadejdzie chwila, uderzy bez litości,i krew spłynie jak cień długiej zemsty.
A jednak przeznaczenie nie zna litości to, co rozdarte, musi się scalić, a ci, co nienawidzili, rządzić będą jednym sercem, choć droga ku temu ciernista i krwawa będzie .
