Wielkość tekstu:

Wioska na południu Bolyernu

21.06.1406 r.n.ś.

 

Słońce wisiało już nisko nad horyzontem, a Raja kończyła przygotowania do święta. Nie mogła się doczekać, aż spędzi je z Iwanem i Zetlą. 

— Jesteś gotowa, córeczko? — spytał ojciec, patrząc na nią z czułością.

Ojciec Raji był mężczyzną w średnim wieku. To po nim córka odziedziczyła włosy koloru pszenicy i pozytywne podejście do otaczającego ją świata.

— Myślę, że tak. Jak wyglądam? — okręciła się, a jej spódnica zawirowała.

Na tradycyjny strój ludowy składały się: biała koszula z wyszytymi wzorami z czerwonej nici (dawniej te symbole miały chronić ludzi przed złymi urokami, ale od kiedy ze świata zniknęła magia, stały się wyłącznie symboliczne); sukmany, którą dziewczęta starały się wyszyć w jak najbardziej fantazyjny sposób; szeroki pas oraz zapaska, którą każda z kobiet starała się zafarbować na intensywny i rzadki kolor.

Raja poświęciła wiele czasu, żeby z roku na rok jej strój wyglądał coraz lepiej. Włożyła ogromną ilość pracy i serca, żeby osiągnąć wyjątkowo głęboką czerwień wełny, z której był zrobiony materiał, oraz w wyszywanie zieloną, czarną i białą nicią skomplikowanych haftów.

— Wyglądasz naprawdę pięknie, córeczko. Mama byłaby dumna, wyglądasz zupełnie jak ona, gdy była w twoim wieku — uśmiechnął się.

— Żałuję, że nie zdążyłam jej poznać lepiej — uśmiech na chwilę zniknął z twarzy dziewczyny.

Jej ojciec westchnął, spojrzał na córkę ze zmartwieniem. Zwilżył wargi językiem, nie wiedząc, w jaki sposób poruszyć temat ostatnich wydarzeń.

— Rajka… wiem, że państwo Kolev bardzo się o ciebie troszczą i będę im za to dozgonnie wdzięczny… Wiesz, że nie musisz utrzymywać dalej kontaktu z ich córką, prawda? Wczoraj prawie przez nich zginęliśmy, gdyby rycerz tak się nie spieszył…

— Tato — przerwała mu. — Zdenka jest moją przyjaciółką i jeśli myśl, że jest księżniczką sprawia jej przyjemność, to nie będę niszczyła jej świata.

Raja nigdy nie wyprowadzała Zetli z błędu. Gdy obie były jeszcze dziećmi i bawiły się razem, przyjaciółka wyznała jej, że tak naprawdę jest księżniczką. Jej mina była wtedy zawstydzona i wystraszona, jakby zdradzała swój największy sekret i bała się, że przyjaciółka jej nie uwierzy. Raja martwiła się, że Zetla nie będzie się z nią bawić, jeśli powie, że jej nie wierzy. Przez kolejne lata utwierdzała ją w tym przekonaniu, toteż z każdym rokiem coraz bardziej lękała się powiedzieć jej, że zabrnęły już z tym wszystkim zbyt daleko.

— Muszę już iść tato, wrócę o wschodzie słońca — Raja ucałowała ojca w czoło i wyszła z domu.

Raja czuła jednocześnie podekscytowanie i przygnębienie na myśl o swoim ostatnim święcie przesilenia letniego. Mogły w nim brać udział tylko osoby, które jeszcze nie miały swaćby, dlatego uzgodnili z Iwanem datę wesela na dopiero ósmy miesiąc roku. Obawiali się, że ludzie będą krzywo patrzeć, jeśli wezmą udział w zabawie mając mniej niż miesiąc do wyjścia za siebie.

Szła w stronę domu Zetli, żeby pójść z nią na pobliskie wzgórze, gdzie miała rozpocząć się zabawa. Widziała już dom przyjaciółki, gdy poczuła znajomą dłoń na ramieniu.

— Znalazłem cię — odezwał się Iwan, miał lekko przyspieszony oddech po biegu.

Raję zaskoczyła jego obecność, ale nie w negatywny sposób. Przyjrzała się swojemu narzeczonemu, który według niej wyglądał niesamowicie przystojnie w tradycyjnym stroju. Czerwone hafty ozdabiały kołnierz i mankiety jego białej koszuli, czarne spodnie, mimo że tak naprawdę były szerokie, wydawały się być węższe niż na innych. Raja była zachwycona jego kamizelką, którą sama haftowała. Starała się, aby wzory odpowiadały tym na jej sukmanie. Była trochę zawiedziona, że jego pas był na tyle szeroki, że zakrywał część jej pracy.

Iwan poruszył się lekko, najpewniej speszony jej wzrokiem. Raja spojrzała na jego twarz, wciąż delikatnie zarumienioną po biegu. Teraz delikatny makijaż nie wyróżniał się tak bardzo. Czerń podkreślała spojrzenie jego oczu w kolorze nocnego nieba, a czerwień w kącikach idealnie pasowała do tej na jej ustach.

— Mieliśmy się spotkać na wzgórzu — zauważyła odgarniając mu z czoła płowe włosy i poprawiając wpleciony w nie kwiat maku.

— Chcę z tobą porozmawiać o Zetli.

Raja zmarszczyła brwi i spojrzała na narzeczonego podejrzliwie. Myślała, że rozmowy o Zdence mają już za sobą.

— O czym chcesz porozmawiać? — spytała wciąż mając nadzieję, że nie będą znów poruszali tego samego tematu.

— Nie powinnaś się już z nią zadawać. Wczoraj prawie ściągnęła na nas gniew rycerza w czarnej zbroi. Mieliśmy dużo szczęścia, że najwidoczniej nie miał za wiele wspólnego z religią, bo by nas wszystkich zabił — głos Iwana był pełen napięcia.

— Zdenka to moja przyjaciółka od kiedy pamiętam. Jej rodzice mnie wychowali. Myślisz, że teraz ją zostawię? Przecież nic się nie stało, żyjemy i mamy się dobrze — Raja odsunęła się o pół kroku od narzeczonego.

— Raja, widzisz jakie są obecnie nastroje w wiosce. Dziwię się, że jeszcze jej nie wygnaliśmy. Sama mi mówiłaś, że już od dawna nie wierzysz w jej bajki — jego głos był teraz przesiąknięty irytacją, ta sytuacja była dla niego absurdalna.

Raja zacisnęła mocno usta, nie przejmując się, że może rozmyć starannie nałożoną czerwień.

— Iwan, kocham cię i zgodziłam się zostać twoją żoną, ale jeśli jeszcze raz powiesz coś takiego o Zdence… — nie wiedziała jak zakończyć myśl, po prostu westchnęła. — Wybacz mi, ale muszę pójść po moją panią.

Iwan patrzył na oddalające się plecy narzeczonej. Miał nadzieję, że szybko po zaręczynach będą mieli swaćbę, razem wychowają dziecko, może dwa, a w tym czasie Raja zapomni o swojej przyjaciółce i jej szaleństwie. W jego głowie nie było miejsca na trzecią osobę w ich związku. Teraz jednak zaczął się zastanawiać, czy to on nie jest tą trzecią osobą. Raja wiele razy zapewniała go, że Zetla jest tylko przyjaciółką i nigdy nawet nie myślały o sobie romantycznie, a on jej wierzył. Chciał jej wierzyć.

 

Pani Kolev kończyła szykować córkę. Robiła to bardzo niechętnie, ponieważ bała się, że zgodnie z tradycją święta, jej córka zostanie wyszydzona za swoje zachowanie. Od sytuacji z rycerzem ludzie zaczęli patrzeć na ich rodzinę wrogo, kobieta bała się o swoje jedyne dziecko.

— Raja powinna już tu być — zauważyła Zetla, wydawała się zupełnie nie przejmować nastrojami w wiosce.

Ciszę, która zapadła przerwało pukanie do drzwi. Pani Kolev poszła je otworzyć.

— Właśnie zastanawiałyśmy się gdzie jesteś, Rajeńko — matka Zetli przytuliła dziewczynę, jednocześnie uważając, żeby nie pognieść jej stroju.

— Dzień dobry, pani Kolev. Moja pani — Raja ukłoniła się Zetli. — Zostałam na chwilę zatrzymana. Zdenka, masz naprawdę piękne hafty na rękawach, sprawiają wrażenie jakby naprawdę mogły chronić przed złymi urokami.

— Dziękuję, jako księżniczka powinnam być chroniona. Jako moja dwórka możesz założyć mi buty i pomalować usta.

Zetla zmierzyła przyjaciółkę wzrokiem, oceniała czy wygląda wystarczająco lepiej. Blondynka uśmiechnąwszy się wykonała polecenie.

— Masz taki wyjątkowy kolor włosów — westchnęła Raja, gdy ostrożnie zakładała jej wianek na głowę.

— Tylko ludzie o wysokim pochodzeniu mają ciemne włosy, im niżej tym są jaśniejsze — stwierdziła Zetla. Jej matka powstrzymała szloch, co zrobiła źle, że jej córka była chora na umyśle?

 

Na wzgórzu zaczęto już rozpalać ogromne ognisko w środku, którego stał słup i kilka mniejszych wokół niego. Blask płomieni i księżyca odbijały się w małej rzeczce, która płynęła niedaleko.

— Ja sobie odpuszczę puszczanie wianka na wodę, a ty, Zdenko? — zagadnęła Raja, gdy razem z Zetlą wchodziły po łagodnej krzywiźnie wzgórza.

— Ja też sobie odpuszczę, nie chcę, żeby mój wianek wyłowił ktoś o niskim pochodzeniu.

Raja zacisnęła dłoń na koszuli przyjaciółki. Kiedy szły przez wioskę, ludzie wyśmiewali Zetlę i krzyczeli, że prawie ich wszystkich skazała na śmierć. Publiczne wyszydzanie osób, które naruszyły zasady społeczne i moralne w tym dniu było tradycją, jednak tym razem Raji wydawało się, że słyszy prawdziwą wrogość w głosach ludzi. Bała się, że ludzie mogą zrobić Zdence krzywdę, jeśli uznają, że posunęła się za daleko. 

— Idzie nasza księżniczka! Pokłońmy się jej! — zawołał jeden z młodzieńców, Nikola, gdy zobaczył zbliżające się Raję i Zetlę.

— Nie cierpię tego elementu święta — mruknęła Zetla.

Raja chciała coś powiedzieć, ale szybko została podniesiona i okręcona w powietrzu przez swojego narzeczonego.

— Iwan! — krzyknęła ze śmiechem.

— Przyszliście naprawdę późno, już się bałem, że zostaniesz w domu ze swoją królową — w oddechu chłopaka dało się już wyczuć alkohol.

— Szybko zaczęliście pić — zaśmiała się Raja.

— Dimitar zaczął wszystkim polewać, nie można odmawiać tej nocy. Ognisko już płonie, zaraz zaczną grać — porwał narzeczoną w stronę ogniska. Dziewczyna zdążyła złapać jeszcze Zetlę za rękaw i pociągnąć ją ze sobą.

— Puść! Porwiesz mi koszulę!

— Maniera ci zniknęła, bez niej brzmisz całkiem nieźle! — zawołał za nią Nikola.

Zetla nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo szybko zostało jej wciśnięte w dłoń drewniane naczynie.

— Pamiętaj wypić połowę i resztę wylać w ogień — przypomniał Iwan, który wypił całą porcję na raz.

— Przecież to wiemy. — Zetla wypiła połowę, skrzywiła się i wylała resztę w ogień. Płomienie buchnęły gwałtownie.

— Nikoli chyba się spodobało, gdy opadła na chwilę z ciebie ta cała powaga i wyższość — zaśmiał się Dimitar.

— Pamiętam jak Zdenka dopiero zaczynała uczyć się tej maniery, dopracowała ją dopiero dwa lata temu — zauważyła Raja.

— Chyba wam przeszkadzam. — Zetla zmarszczyła brwi.

— Nie narzekaj, tylko masz jeszcze trochę, pamiętam, że masz dobrą głowę — zaśmiał Dimitar. — Pijcie ile wlezie! W tym roku skończyła się wojna z d’Arquen! Powiedziano mojemu ojcu, że teraz będziemy oddawali połowę tego co dotychczas! 

Niedługo później wszyscy zebrali się wokół głównego ogniska i tańczyli. Zetla rzadko brała udział w zabawach, więc szybko zaczęło kręcić jej się w głowie, a głos zachrypł od śpiewu. Była jednak ciągnięta do tańca i obracana, a w razie potrzeby podtrzymywana. Cały jej świat wirował i zmieniał się w plamę, na którą składały się płomienie i wirujące wokół niej postacie. Nie mogła jednak powiedzieć, że bawiła się źle.

 

Dźwięki muzyki i śpiewu rozbrzmiewały w nocy. Dziewczęta i chłopcy dobierali się w pary, żeby na tę jedną noc zostać “narzeczeństwem” i razem skakać przez ogniska. Panny puszczały wianki na wodzie, a co bardziej pijani szli do lasu szukać kwiatu paproci. Wszyscy bawili się świetnie.

— Idź do Nikoli, lubi cię — zaśmiała się Raja, która aktualnie opierała się na ramieniu Zetli i oddychała ciężko przez zmęczenie zabawą i ilość wypitego alkoholu. Zostały same, ponieważ Iwan poszedł z przyjaciółmi do lasu.

— Nigdy wcześniej tak na mnie nie patrzył. Ubzduraliście coś sobie — stwierdziła Zetla. Nie była pijana, ale jej stan był daleki od trzeźwości.

— Bo za bardzo księżniczkujesz. To jedna noc, nie musicie brać swaćby i zakładać rodziny. No idź, Zdenka — Raja z trudem usiadła prosto i lekko popchnęła ją.

— Jedna noc.

Zetla wstała i poszła szukać Nikoli. Chłopak wyraźnie zbierał się, żeby również pójść do lasu szukać kwiatu paproci.

— Nikola! Czekaj! — podbiegła do niego, przez wypity alkohol prawie potknęła się kilka razy.

— Zetla! — Młodzieniec przytrzymał ją, żeby się nie przewróciła. — Chcesz iść ze mną?

— Chciałabym zostać twoją narzeczoną na tę noc — powiedziała otwarcie. — To rozkaz — dodała po chwili.

— Z przyjemnością, wasza wysokość.

Nikola chciał skłonić się jej teatralnie, ale skończyło się na tym, że Zetla musiała go podtrzymać. Uważała, że chłopak był całkiem przystojny, miał około dwudziestu lat, jego włosy były koloru ciemnego blondu, a oczy miały zielono-niebieski odcień, teraz podkreślony już lekko rozmazanym makijażem. Zwykle nosił lekki zarost, ponieważ nie przepadał za codziennym goleniem, ale dziś jego twarz była gładka. Dziewczyna dała się ponieść tej nocy. Nie krępowała się dotknąć jego twarzy, ani haftów na jego czerwonej kamizelce. Nikola również nie miał żadnych oporów. Razem skakali przez ogniska, aż nie mieli więcej sił, a później Zetla postanowiła nawet puścić wianek, z nadzieją, że Nikola go wyłowi.

 

Nad ranem Zetla przysypiała przytulona do Raji, ponieważ w międzyczasie Iwan i Nikola zasnęli z powodu ilości wypitego alkoholu. W wiosce było bardzo mało okazji do picia, a gdy już się taka nadarzyła, nikt nie zamierzał jej przegapić.

— Widziałam, że Nikola miał we włosach kilka kwiatów. Były z twojego wianka, Zdenka? — głos Raji był senny.

— Chyba tak.

— Już dawno nie widziałam, żebyś bawiła się tak dobrze.

— Raja? — spytała Zetla, ciszej niż powinna.

— Słucham — Raja wykrzesała resztki energii, jej przyjaciółka nie mówiłaby w ten sposób, gdyby to nie było ważne.

— Tak sobie pomyślałam. Co jeśli wszyscy mają rację i nie jestem księżniczką? W końcu ten rycerz… To mnie męczy od tamtego czasu. W końcu rycerz stwierdził, że nie jestem nikim wyjątkowym — jej głos łamał się.

— Zdenka…

— Powiedz prawdę, wierzysz mi, że jestem księżniczką?

Raja milczała dłuższą chwilę, nie miała pojęcia, co powiedzieć.

— Nie — odpowiedziała w końcu.