Rano budzę się z bólem głowy, który nawet nie pozwala mi usiąść na łóżku. Myślę że to przez te tabletki, wczoraj w nocy po rozmowie z Jackiem nie mogłam zmrużyć oka, dlatego postanowiła zaryzykować i wypr7boeać lekarstwo od psycholożki. Nawet jeśli by nie zadziałało, dało by mi znak że zaraz opanują mną spokój, na który tak dawno czekałam.
Lecz to na nic, rano ledwo wstałam. Gdyby nie bijące w oczy poranne światło spałabym w nieskończoność.
Próbując otworzyć oczy, sięgam ręką na komodę i szperam w poszukiwaniu mojego telefonu. Po chwili moja dłoń wyczuwa obiekt i przysuwam go ponad oczy.
Jest 11.00.
Zaskoczona godziną niemal nie upuszczam telefonu na twarz, spałam ponad 11 godzin, bez snów koszmarów, bez niczego. Nigdy wcześniej tak mi się nie zdarzyło, mimo wszystko te tabletki kuszą mieć chyba jakiś skutek uboczny.
Zrywam się z łóżka i siadam na nim mimo poczucia ucisku w głowie. I muszę przyznać że nie był to dobry pomysł. Wszystko wokół się chwieje,nie mogę złapać równowagi.
Daje sobie moment i ponownie próbuje wstać tym razem z powodzeniem.
Powolnym krokiem zmierzam ku łazience, aby zmienić piżamę na jakiś swobodny ubiór.
Stojąc przy lustrze nie mogę uwierz w to co widzę. Wyglądam jakbym całą noc balowała, mam opuchnięte i lekko zaczerwienione oczy oraz wielkie wory pod oczami, nie wliczając oczywiście mojej roztargnionej fryzury, bo taką mniemam na co dzień.
Mimo to wyglądam okropnie. Puszczam zimną wodę z kranu i opłukuje nią całą twarz. Od razu moje ciało przebiega dreszcz który nadaje mi energii do czegokolwiek.
Wychodząc czuję się już o niebo lepiej.
Schodzę powoli do kuchni i szykuje sobie stanowczo późne śniadanie. Z rytmu wybija mnie jedynie dźwięk telefonu z korytarza.
Znowu to samo.
Zbieram się i śmiało zdejmuje słuchawkę z wieszaka.
– Haloo? – pytam pewnym tonem, próbując nie wskazywać swojego niepokoju.
– Wyjedź stąd – nakazuje złośliwym tonem głos komputerowy.
– Kto mówi?! – nie dam za wygraną
– Za blisko…. Wynocha… Nikt cię tu nie chce.
– Kto mówi! – powtarzam lecz to nic nie zdziała, jedyne co słyszę to sygnał rozłączenia się z rozmowy oraz moje bijące serce.
Kto byłby aż tak bardzie na mnie cięty? Czym zawiniłam. Zapewne stara wersja mnie wiedziałaby o tym wiele więcej niż obecna. A teraz jedyne co po niej zostało to nieznajomy duch w jej ciele.
Biorę głęboki wdech i staram się już nie myśleć. Teraz to byłoby najgorszą rzeczą którą mogłabym zrobić. Pogrążenie się w tym wszystkim zgubi mnie do końca.
