Jak stworzyć anioła?
Instrukcja jest prosta. To tylko pięć kroków.
Krok 1: Znajdź człowieka.
Adam nie może uwierzyć, że został zatrudniony w Eden Co.. Miejscu, o którym marzy każdy programista i inżynier.
Wizja gigantycznych zarobków przyciąga każdego. Natomiast wizja dokonania przełomu w robotyce tylko najbardziej ambitnych i uzdolnionych.
Jak Adam.
Jego opiekunem, jako stażysty, zostaje jeden z młodszych programistów.
Friedrich Evangel.
— To trochę ironiczne, prawda? Mieć na nazwisko Evangel i pracować w korporacji Eden — żartuje Adam.
— Nie sądzę, że to ironiczne. Uważam to za znak od Boga — odpiera programista, nie przerywając pracy.
Adam śmieje się nerwowo i zajmuje swoją pracą.
Znak od Boga?
Czy to znaczy, że ludzkość znów może wrócić do Raju?
— Nie sądzisz, że to trochę ironiczne? Mieć na imię Adam i przebywać ponownie w Edenie? — spyta jeden z programistów.
— To nie jest ironiczne. Uważam to za znak od Boga — odpowie Adam, nie przerywając pracy.
Znak od Boga?
Przecież ludzkość została wygnana z Raju.
Krok 2: Przekaż mu dobrą nowinę.
Adam prawie kończy staż. Nie zostało wiele dni w firmie, ale nikt nie proponuje mu stałej posady.
Może nie jest tak dobry jak mu się wydaje?
— Projekt jest tajny. Musi pan poświęcić wszystko przed dołączeniem. Proszę być jednak dumnym. Będzie pan jednym z pierwszych ludzi, którzy staną się częścią tego eksperymentu! Przysłuży się pan ludzkości!
Słowa dyrektora są przekonujące.
Adam dostaje szansę od Boga.
Musi tylko oficjalnie być martwy. Dla rodziny. Dla przyjaciół. Dla współpracowników. Dla firmy. Dla świata.
Umrze w pożarze. Wtedy będzie mógł stać się częścią czegoś większego.
Umrze, ale będzie żył.
Zmartwychwstanie.
Zgadza się.
Wybór nie jest trudny.
Musi tylko odrzucić egoizm dla dobra ludzkości.
Nic prostszego.
Zostanie pierwszym człowiekiem, który stworzy robotycznego anioła. Obrońcę ludzkości. Sprawiedliwego sędzię.
Wszystko co zrobi będzie sprawiedliwe.
Krok 3: Stwórz go na obraz Boga.
Adam cieszy się, gdy w ukrytych pod ziemią kwaterach mieszkalnych dla pracowników projektu Archanioł, widzi Friedricha Evangela.
Czyta Biblię.
— Dlaczego czytasz Biblię? Nie wiedziałem, że jesteś wiedzący — odzywa się Adam.
— To moja osobista sprawa. O tym, że wierzę powinien wiedzieć tylko Bóg.
Adam nie rozumie.
Czy wiara nie jest powodem do dumy?
Bóg wybrał takich jak on.
Stanie się wielki.
Zapisze się w historii.
Budzi się. Nie ma pojęcia gdzie jest, ani co się dzieje.
Gdzieś leży.
Dlaczego?
Pamięta tylko jak zapadał w sen.
Na pewno?
Nic nie rozumie.
Zimno.
Metalowy stół.
Pasy.
Nie może się ruszać.
Krzyczy.
Nie może ruszać reką.
Ręka?
Jaką ręką?
— Stan obiektu stabilny. Przeszczep na razie się przyjmuje. Trzeba go monitorować.
Głos.
Głosy?
Kim są ci ludzie?
Ludzie?
Boli.
Kwatery stopniowo pustoszeją.
Adam mija coraz mniej ludzi.
— Evangel? — pyta widząc dawnego kolegę.
To on?
— Tak, a kim ty jesteś?
Kim jest?
Adam patrzy na metalowe skrzydła.
— Człowiekiem.
— O tym wie tylko Bóg.
Bóg?
Gdzie on jest?
Adam słyszy stukanie w piersi.
Musi to zgłosić.
Krok 4: Oczyść go z grzechu pierworodnego.
Adam… nie żyje.
Czym jest człowiek?
Chce się poruszyć. Nie jest w stanie.
Nie zostało z niego nic.
Czym jest Adam?
Jeszcze żyje.
Myśli.
Czuje żal.
Żal mu innych.
Żal mu siebie.
Chce stąd uciec.
Jeszcze może to zrobić.
Podjąć decyzję.
Opowiedzieć o tym co tu się dzieje.
Co mu zrobili.
Świat musi się dowiedzieć tego wszystkiego.
Pomogą mu.
Bóg mu pomoże?
Ucieknie stąd.
— Evangel?
— Jesteś człowiekiem?
— Tak.
— Co chcesz przez to osiągnąć?
— Wolność.
— Z Bogiem?
— Choćby mimo Boga.
Nie ma sił.
Nie ma wiary.
Nie ma Boga.
Już nie pamięta jak wyglądał.
Wie tylko jak wygląda teraz.
Nawet nie wie jak ma na imię.
Człowiek.
Jakiej jest płci?
Biologicznie żadnej.
Adam.
A może Ewa?
Czyją ma twarz?
Człowieka?
Już dawno nie.
Ostatni etap.
Tak mówią.
Będzie przełomem.
Tak obiecywali.
Tak będzie.
— Kim jesteś?
̶C̶z̶ł̶o̶w̶i̶e̶k̶i̶e̶m̶.̶
— Jestem kim jestem.
— Jaki jesteś?
̶P̶o̶p̶e̶ł̶n̶i̶a̶j̶ą̶c̶y̶ ̶b̶ł̶ę̶d̶y̶.̶
— Sprawiedliwy.
— Dlaczego?
̶P̶o̶n̶i̶e̶w̶a̶ż̶ ̶j̶e̶s̶t̶e̶m̶ ̶d̶z̶i̶e̶c̶k̶i̶e̶m̶ ̶B̶o̶ż̶y̶m̶.̶
— Ponieważ jestem wojownikiem Bożym.
— Jak cię zwą?
̶A̶d̶a̶m̶.̶
— Zofiel.
— Obiekt przeszedł testy pomyślnie. Umysł Roju działa poprawnie. Wszystkie dane są wgrane.
— Nareszcie sukces. Zostało nam ich jeszcze kilkadziesiąt. Wszystko działa bez zarzutu?
— Serce czasem działa nieregularne.
— Cholera. Kolejny na śmietnik?
Krok 5: Tchnij w niego wolę Bożą.
Zofiel są ukończeni. Ale wadliwi.
Porzucono ich.
Leżą wśród innych.
Tych, których wcześniej sami tu zanieśli.
Kiedyś był tu dół.
Teraz Zofiel leżą na poziomie drzwi.
W ciemności.
Nie boją się.
Wiedzą, że nie są samotni.
Wokół jest wielu innych.
Czasem dochodzą kolejni.
Cały czas słyszą biologiczne dźwięki nie ukończonych modeli.
Nie ma nikogo nowego.
Drzwi się nie otwierają.
Biologiczne dźwięki ustały.
Z dnia na dzień.
Czym jest dzień?
Cisza.
Tylko zgrzyt metalu.
Już nawet nie słychać krzyków i błagania o pomoc.
Czy to jest Raj?
Zofiel słyszą tylko stukanie we własnym ciele.
Przez to tu trafili.
Okazali się wadliwi.
Czekają.
Na co?
Na kogo?
Drzwi się otwierają.
Zofiel widzą światło pierwszy raz od
Kiedy?
Poruszają się.
Słyszą zgrzyt metalu.
Nieregularne stukanie.
Drzwi się zamykają.
Znów ciemność.
Drzwi się otworzyły.
Bang!
Bang!
Trzask!
Metal spadł na ziemię.
Ktoś
Coś?
wchodzi i zapala światło.
Miga jedna żarówka.
Zofiel ponownie widzą twarz.
Znają ją.
Kolejny anioł.
On też trafił w to zapomniane przez Boga miejsce.
Zofiel się poruszają.
Drugi anioł pada na kolana.
Zofiel już wiedzą dlaczego został tu zesłany.
Ubytek w głowie.
Drugi anioł zastyga w swojej pozycji.
To trochę ironiczne, prawda?
