Wielkość tekstu:

1.1. Tak to się zaczęło

[2018 rok, plaża, Barcelona]

Aktualnie byłam na kilku miesięcznych wakacjach od pracy z powodu kontuzji jakiej ostatnio doznałam. Leżałam na leżaku pod parasolem i obserwowałam siatkarzy niedaleko mnie lecz mój wzrok przykuła grupa około 8 osób, która szwendała się niedaleko. W dłoni jednej dziewczyny była jakościowa kamera za kilka tysięcy. Po jakimś czasie inna dziewczyna wyłączyła kamerę i podeszli do leżaków obok mnie, na których po chwili się rozłożyli.

   – Idziecie pływać? – spytał jakiś brunet.

   – No oczywiście, że tak – odpowiedział ktoś.

   – Ja nie idę, wolę się poopalać – rzekła drobna blondynka.

Reszta odeszła od niej i zaczęli się wygłupiać. W pewnym momencie tej dziewczynie spadły okulary z leżaka więc je podniosłam i jej podałam:

   – Hej, spadły ci okulary – zaczęłam.

Blondynka skierowała swój wzrok na mnie, a następnie powiedziała:

   – Dziękuje, jesteś z Polski?

   – Tak – odpowiedziałam.

   – Totalnie nie wyglądasz, bardziej bym ci dała, że jesteś z Chin lub z Hiszpani – zdziwiła się dziewczyna.

   – No bo teoretycznie jestem pół Chinką pól Hiszpanką – zaśmiałam się.

   – Jak masz na imię? – spytała.

   – Ayla, a ty? – odpowiedziałam.

   – Hania – odpowiedziała – Chcesz się do nas przyłączyć?

   – Jeśli mogę to chętnie – odrzekłam.

   – To jak reszta wyjdzie z wody to was sobie przedstawię – uśmiechnęła się Hania.

Dalej się opalałyście oraz trochę rozmawiałyście. Po jakimś czasie do Hani podeszła reszta tamtej grupy.

– Chcę wam przedstawić Aylę – powiedziała.

W tym momencie podszedł do nas wysoki, opalony, umięśniony brunet. Był ubrany w jasne spodenki i koszulę.

   – Hej niunia – powiedział i ciebie przytulił, kładąc swoją brodę na moim ramieniu.

   – Hej… może się przywitasz skarbie? – zaśmiałam się.

Dopiero teraz chłopak zauważył resztę

   – Ah no tak, gdzie moje maniery. Cześć wszystkim nazywam się Adam i jestem chłopakiem Ayli – uśmiechnął się, a następnie zwrócił się do mnie – Teraz cię porywam bo mam dla ciebie niespodziankę.

   – Poczekaj chwilkę, zaraz przyjdę – odpowiedziałam i chłopak poszedł.

Po kolej się przedstawiali:

   – A gdzie Adrian? – spytała Faustyna.

Znienacka podszedł do nas wysoki brunet o ciemniejszej karnacji i czarnych jak smoła włosach ulizanych do tyłu z jednym opadającym na czoło kosmykiem. Miał jasno niebieskie, duże oczy. Nosił luźną, beżową koszulę lekko rozpiętą, czarne szerokie spodnie. Na palcach miał kilka sygnetów, a na szyi jeden krzyżyk. Przez chwilę złapałam kontakt wzrokowy z nim.

   – A to jest Adrian – dodała Hania po chwili.

Chłopak wystawił rękę aby się ze mną przywitać. Uścisnęłam ją.