Wielkość tekstu:

1.2. To dopiero początek

   – Dobra wracając, przystojnego masz chłopaka – powiedziała Julita.

   – Gdyby tak serio było – szepnęłaś do siebie tak aby nikt nie usłyszał.

   – Co mówiłaś? – zapytał Bartek.

   – Nie ważne – odpowiedziałam – Kiedy wracacie do polski?

   – Dzisiaj wieczorem – rzekł Patryk – A ty?

   – Też dzisiaj wieczorem, a teraz przepraszam ale muszę iść do Adama bo mi nie da żyć – odpowiedziałam słysząc kolejne to wibracje telefonu w torebce.

Po pożegnaniu się podeszłam do Adama. Zabrał mnie na pyszny obiad do przepięknej restauracji nad brzegiem. Po skończonym posiłku wróciliśmy do hotelu, spakowaliśmy się i wyjechaliśmy na lotnisko. Zobaczyłam Hanię i resztę więc postanowiłam, że nie będę udawać, że ich nie widzę, podejdę i się przywitam.

   – Hejka – powiedziałam.

   – No siemka – ucieszyła się Hania.

   – O której jest wasz lot? – spytałam.

   – O 20:00 – odpowiedział Karol.

   – To prawdopodobnie się spotkamy jeszcze w samolocie – uśmiechnęłam się lecz nie na długo ponieważ usłyszałam głos Adama za plecami:

   – Skarbie, muszę wam przerwać rozmowę bo idziemy do odprawy.

Chłopak chwycił mnie za rękę.

   – No dobra… do zobaczenia – odpowiedziałam i odeszłam z Adamem.

   – No tak, wakacje się skończyły, my też do odprawy – powiedziała ich menadżerka i poszli.

Po kilku kolejnych godzinach byliśmy już wszyscy w Polsce. Na lotnisku pożegnaliśmy się i każdy rozszedł się w swoją stronę.

Nazajutrz rano obudziłam się o 5 czyli jak zwykle. Wschodziło słońce. Ubrałam się i zeszłam do salonu.

   – Cześć skarbie – powiedział Adam, siedząc na kanapie i popijając kawę.

   – Cześć – odpowiedziałam – Chcesz coś zjeść?

   – Chętnie – odrzekł.

Poszłam do kuchni zrobić jedzenie. Chwilę później usłyszałam Adama:

   – Ayliś… twój telefon dzwoni – powiedział.

   – Kto dzwoni? – zapytałam.

   – Jakaś Hania – odpowiedział patrząc na wyświetlacz.

   – Możesz odebrać – rzekłam i Adam odebrał.

Po skończonej rozmowie spytałam:

   – Czego chciała Hania?

   – Pojedziemy do nich za 2 godziny – odpowiedział.

   – Okej. Tak w ogóle siadaj do stołu, bo zrobiłam śniadanie – powiedziałam.

Po dwóch godzinach byliśmy już pod drzwiami domu Hani.

   – Hej – powiedziała Hania, gdy otworzyła drzwi.

   – Hej – odpowiedziałam chórem z Adamem.